„Trochę ciepła” – Judyta Gacek

Zima w tym roku trwa w najlepsze, ośnieżone drogi, parki, drzewa – to ta piękniejsza wersja. Połamane kończyny, braki dostaw prądu i trzaskający mróz. Mamy dwa oblicza tejże pory roku. Zawsze tak było i nie ma w tym nic dziwnego, ale im człowiek robi się starszy, tym więcej stara się dostrzegać. Na bardzo drażniącą kwestię zwróciłam uwagę już rok temu. Tuż przed Nowym Rokiem, mrozy w Polsce osiągnęły niebotyczne temperatury, w telewizji każdego dnia podawano informację o kolejnych zmarłych z wychłodzenia – najczęściej bezdomnych. Pomyślałam wtedy: „Rząd chce sprowadzać do Polski uchodźców, a sami nie umiemy pomóc swoim”. Problem palący, uderzający w nasze społeczeństwo, czy tego chcemy, czy nie. Owszem, można odwrócić głowę i udawać, że tego nie ma, że ten człowiek sam jest sobie winny, że wylądował na bruku i śpi pod gołym niebem.
Z reguły mechanizm, jakim jest ludzki umysł, działa tak, że nie ma problemu, dopóki nie dotyczy on mnie bądź kogoś mi bliskiego. Sęk w tym, że na dłuższą metę to nie ma prawa bytu. Statystyki porażają tylko w okresie zimowym 2015/2016 z wychłodzenia zmarło 101 osób, w tym większość bez dachu nad głową. W minionym listopadzie jest to już liczba 14 osób.
Problem bezdomności w Polsce zwiększa się z każdym pomiarem, przeprowadzanym na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Ostatni taki pomiar miał miejsce w styczniu tego roku. Okazało się, że w Polsce mieliśmy 36,1 tysiąca bezdomnych, z tego wynika, że poziom ten podniósł się aż o 5,4 tysiąca w stosunku do lat poprzednich. Statystycznie są to w 80 procentach mężczyźni, jednak zatrważającym jest fakt, że 1,9 tysięcy to dzieci i ta liczba wzrasta. Skąd taka skala problemu? Przyczynami nie są już tylko problemy z alkoholem, hazardem czy narkotykami, okazuje się, że coraz częściej miejsce zamieszkania traci się w wyniku konfliktów rodzinnych czy błędnych inwestycji. Śmieszne wydaje się stwierdzenie: ,,Dzisiaj masz, jutro możesz wszystko stracić”, niestety tak się zdarza. Mieszkam w dużym mieście, o bezdomnych nietrudno, widać ich najczęściej po zmroku, gdy układają swoje śpiwory pod witrynami sklepów i w ten sposób spędzają noc. Zwracam na nich uwagę, pomogło mi w tym pewne zdarzenie – wracałam z Przyjacielem z pizzerii, z ciepłą pizzą w torbie i nagle widzę, jak podchodzi do takiego bezdomnego w śpiworze i daje mu jedzenie. Stojąc z boku zwróciłam uwagę na reakcję tego człowieka, on w tym momencie był nie tyle zaskoczony ile szczęśliwy, dziękował. Niewielki gest, by dojrzeć człowieka w człowieku. Nie zachęcam tutaj, aby biegać teraz z jedzeniem po ulicy i wkładać bezdomnym na siłę do rąk. Pragnę zwrócić uwagę, abyśmy sami zaczęli dostrzegać ludzi w naszym otoczeniu. Gdy zbliża się zima i mrozy, apeluję do zgłaszania odpowiednim służbom, nawet policji, ludzi, którzy zasiedlają jakieś altanki, opuszczone baraki. Nasza reakcja może czasami, uratować komuś życie, bo cytując pewnego artystę ,,Śmierć nie jest asertywna, zawsze jest na ,,tak””.
za Kierunki InfoJudyta Gacek: Trochę ciepła