Blog

ONR PODHALE Z WIZYTĄ W WIELKIM KSIĘSTWIE LITEWSKIM

Działacze ONR Podhale przez tydzień gościli w Mińsku stolicy obecnie Białorusi. Czas ten spędzony na terenach dawnego Wielkiego Księstwa był okazją do spotkania z naszymi rodakami, białoruskimi patriotami z Młodego Frontu, odwiedzin miejsc pamięci oraz zgłębieniu historii i kultury dzisiejszych Litwinów. W pierwszy wieczór naszego pobytu spotykamy się z członkiem Związku Piłsudczyków.

W kolejnych dniach spotykamy się z Białoruskimi patriotami z organizacji Młody Front którzy oprowadzają nas po mieście. Następnie udajemy się do restauracji, tematów do rozmowy było bardzo wiele. Jeden z naszych kolegów nazywający się Urbanowicz opowiedział sporo ciekawych historii o Polakach mieszkających w jego rodzinnych stronach.

Nasze lokum w którym mieszkaliśmy znajdowało się w ścisłym centrum Mińska, bardzo blisko siedziby głównej KGB naprzeciwko której znajdował się pomnik pierwszego czekisty – Feliksa Dzierżyńskiego. W dzisiejszym Mińsku są ulice : Bieruta, Marksa, Lenina oraz nie wiadomo jeszcze ilu czerwonych zbrodniaży – samych pomników wodza rewolucji jest bardzo wiele. Bardzo duży pomnik znajduje się przed wejściem do parlamentu na ulicy Sowieckiej gdzie również znajduje się w bez pośredniej bliskości parlamentu Kościół świętych Szymona i Heleny.

Właśnie w tym kościele 2 razy w każdą niedziele odprawiane są msze święte w języku Polski w której uczestniczyliśmy. Miłym i ciekawym przeżyciem było usłyszeć nasz ojczysty język który tak różni się w swojej wymowie od tego w jakim na co dzień mówi się w Polsce. Po zakończonej mszy świętej chcieliśmy porozmawiać z naszymi rodakami jednak stojąc przed bramami kościoła przeżyliśmy spory zawód – wszyscy wychodzący z świątyni mówili po rosyjsku. Czyżby na mszy w języku polskim byli sami Białorusini ? Tą zagadkę pomogli nam rozwiązać działacze Młodego Frontu którzy z którymi spotkaliśmy się chwilę po zakończeniu mszy świętej. Jak się dowiedzieliśmy w mszy udział biorą zarówno Polacy jaki i Białorusini, jednak oprócz wiernych są też zawsze agenci KGB i dlatego wychodząc z kościoła ludzie mówią po rosyjsku.

Po krótkiej rozmowie wraz z naszymi kolegami udajemy się w drogę do Kuropat na obrzeżach miasta. Na ostatni przystanek docieramy busem, następnie już na nogach dochodzimy do samego Memoriału. Kuropaty – to uroczysko na obrzeżach Mińska, jedno z wielu miejsc w okolicach stolicy gdzie NKWD dokonywało masowych mordów. W samych Kuropatach w latach 1934-41 czerwoni zbrodniarze rozstrzelali dziesiątki tysiące ludzi. Ciężko podać konkretną liczbę zamordowany ale skala zbrodni jest ogromna. To tutaj wyniszczono całą Białoruską i Polską inteligencję tych ziem a gdy nie było już kogo mordować aby „wyrobić normę” mordowano kogo popadnie. To tutaj spoczywają ofiary „Operacji Polskiej’ NKWD oraz osoby z białoruskiej listy zbrodni Katyńskiej. W samym memoriale na około widać nierówności w ziemi – miejsca gdzie znajdują się jamy grobowe. Samo miejsce zrobiło na nas przytłaczające wrażenie. Jeden z naszych przewodników cytuje słowa jego dziadka „ Nigdy nie zapomnimy tego co nam zrobili sowieci, Kuropaty pomścimy!” . Po wyjściu za ogrodzenie memoriału (około 30 metrów) udajemy się pod bramę kompleksu należącego do paru właścicieli z których jeden jest żydem. W kompleksie nad grobami pomordowanych znajduje się restauracja, bania oraz dom publiczny. Organizowane są tam zabawy. Taki szacunek właściciele oraz goście restauracji okazują pomordowanym, również rodakom jednego z właścicieli gdyż również mordowano tak żydów, a pomnik pomordowanym żydom znajduje się na terenie memoriału. Prze brama wjazdową chronioną przez uzbrojonych ochroniarzy nasi koledzy przeprowadzają regularnie akcje polegająca na rozdawaniu ulotek oraz informowaniu gości chcących wjechać na teren kompleksu co do historii tego miejsca. Tym razem rozdajemy ulotki wspólnie. Po jakimś czasie wracamy z powrotem.

Następnego dnia spotykamy się ponownie z jednym z naszych kolegów i udajemy się do sklepu z odzieżą patriotyczną. Możemy znaleźć tutaj koszulki z Husarią, Grunwaldem, Pogonią, tradycyjnymi barwami Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz wiele gadżetów z symboliką nawiązująca do I Rzeczy Pospolitej, oraz postaciami z naszej wspólnej historii : Witoldem, Jagiełą i Kościuszką.

Podczas ostatniego spotkania przekazujemy zaproszenie na Marsz Niepodległości.

Ostatniego dnia w spotykamy i poznajemy Białorusina który dzień wcześniej wrócił z wycieczki z Polski i wraz z jego kolegami do późnych godzin wznosimy toasty za pomyślność Rzeczy Pospolitej, Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego i snujemy plany na przyszłość między innymi co do odzyskania Smoleńska.

Przez cały czas naszego pobytu na Białorusi poznaliśmy bardzo wielu ludzi, miłych uprzejmych pomocnych i bardzo dobrze i życzliwie nastawiony do Polski i Polaków. W pamięci zapadły nam szczególnie pewne piękne dziewczyny z Grodna mówiące w naszym języku. Wielu młodych ludzi napotkanych czy to w barach, klubach czy gdzieś przypadkowo na ulicy po krótkiej rozmowie gdy przechodziliśmy do spraw związanych z wspólną historia z dumą mówiło o naszej wspólnej historii i dawnej zażyłości łączącej nasze narody a niektórzy mówili że chcieli by powrotu Rzeczy Pospolitej.

Po tygodniu wracamy do naszej polskiej rzeczywistości i codziennego życia. Na pewno jeszcze jednak wrócimy !

Niech żyje Polska ! Zhyve Belarus !