MEDIA O NAS

1. Dla „Ognia i jego żołnierzy” – ”Nasz Dziennik” nr 48 (4283) 27 lutego 2012 r. i Radio Maryja (2012-02-27)
2. Narodowcy protestują przeciwko ingerencji Słowaków w Światowy Zjazd Orawian – Podhale24.pl 21.05.2011 r.
3. Dobre chłopaki, tylko trochę broją – Gazeta Wyborcza 14.12.2007 r.
4. Zaczęło się od kłamstwa – portal internetowy „Zakopiański Bazar” 28.10.2007 r.
5.



Radio Maryja i Nasz Dziennik wspominają o uroczystości ONR
Podhale z okazji 65. rocznicy śmierci mjr „Ognia”
r

    Ogólnopolska gazeta codzienna „Nasz Dziennik” nr 48 (4283) z dnia 27 lutego 2012 r. oraz strona internetowa Radio Maryja opublikowały na swoich łamach artykuł autorstwa Adama Kruczka, pt. „Dla „Ognia” i jego żołnierzy”. Popełniony artykuł jak można się domyślić dotyczy obchodów 65. rocznicy ostatniej walki i śmierci mjr Józefa Kurasia „Ognia” w Waksmundzie i UWAGA, kameralnej uroczystości w Zakopanem zorganizowanej przez Stowarzyszenie Obóz Narodowo-Radykalny Podhale i GRH „Ogniowcy”.

(…) 22 lutego br. hołd „Królowi Podhala” oddali przedstawiciele Stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny Podhale i Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Ogniowcy” z Waksmundu, którzy złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze pod zakopiańskim pomnikiem mjr Józefa Kurasia „Ognia” i jego podkomendnych. „”Król Podhala” mjr Józef Kuraś „Ogień” jest dla nas jedną z najbardziej barwnych, pięknych i tragicznych postaci polskiego podziemia” – czytamy w wydanym z tej okazji komunikacie. „Niestety, czerwonym kłamcom udało się w znacznej części społeczeństwa utrwalić obraz mjr. „Ognia” jako zwyrodniałego mordercy, pospolitego bandyty i zaciekłego antysemity, lecz my, Pokolenie 1934, nie damy dalej hańbić jego imienia. Będziemy nieustannie jako Stowarzyszenie ONR Podhale i GRH „Ogniowcy” dbać o pamięć mjr. „Ognia” i jego podkomendnych! Cześć i chwała bohaterom!”” – donosi „Nasz Dziennik”.

PONIŻEJ PREZENTUJEMY TEKST CAŁEGO ARTYKUŁU:

Dla „Ognia i jego żołnierzy”

    65 lat temu w obławie MO, UB i KBW zginął Józef Kuraś „Orzeł”.

Mimo przeszywającego zimnego wiatru w Waksmundzie koło Nowego Targu kilkaset osób uczciło 65. rocznicę śmierci Józefa Kurasia „Ognia”, słynnego dowódcy polskiej partyzantki, zwanego „królem Podhala”. Dowódca Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” zginął wraz z dwoma swoimi żołnierzami 22 lutego 1947 r. w Ostrowsku na Podhalu, osaczony przez obławę MO, UB i KBW.

Szlak bojowy Józefa Kurasia wiodący od żołnierza 1. pułku strzelców podhalańskich w kampanii wrześniowej po legendarnego dowódcę oddziału żołnierzy wyklętych prowadzących nierówny bój z sowiecką okupacją – to cała wojenna epopeja obfitująca w liczne i dramatyczne zwroty akcji. W 1941 r. Kuraś zaczął dowodzić waksmundzką placówką Konfederacji Tatrzańskiej, konspiracyjnej organizacji zbrojnej o charakterze ludowym, której celem była walka z okupantem o Polskę wolną, niepodległą i demokratyczną, czynnie przeciwstawiającej się niemieckiej akcji „Goralenvolk”. W 1943 r. Niemcy w odwecie za zabicie przez oddział Kurasia dwóch granatowych policjantów – agentów gestapo – zamordowali jego ojca, żonę i 2,5-letniego syna oraz spalili jego dom. Wtedy zmienił pseudonim z „Orła” na „Ogień”, w tak symboliczny sposób rozpoczynając nowy rozdział w walce z wrogiem. Walczył z Niemcami w ramach struktur Armii Krajowej, a następnie partyzantki ludowej, dowodząc Oddziałem Specjalnym Ludowej Straży Bezpieczeństwa. W ostatnich miesiącach okupacji niemieckiej za wiedzą kierownictwa Polskiego Państwa Podziemnego współpracował z sowieckimi i AL-owskimi oddziałami dywersyjnymi, pomagając Armii Czerwonej w zajęciu Nowego Targu, a następnie zorganizował siły porządkowe i przez 3 tygodnie był szefem powiatowego UB. Uchodząc ze swoimi ludźmi do „lasu”, stworzył oddział, przez który przeszło ok. 500 żołnierzy i który przez dwa lata praktycznie kontrolował rejon Podhala. Szacuje się, że w walce ze zgrupowaniem „Ognia” w latach 1945-1947 zginęło ponad 60 funkcjonariuszy UB, ponad 40 milicjantów oraz 27 funkcjonariuszy NKWD. „Ogień” zginął wraz z Kazimierzem Kurasiem „Krukiem” i Stanisławem „Zimnym” otoczony przez siły „resortu”.

W tegorocznej uroczystości zorganizowanej przez Społeczny Komitet Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, Rocha i Zgrupowania „Błyskawica” oraz Związek Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego Koło w Waksmundzie wzięły udział liczne poczty sztandarowe organizacji kombatanckich, parlamentarzyści, samorządowcy, grupy rekonstrukcji historycznej, a także przedstawiciele środowisk patriotyczno-niepodległościowych z całej Polski. W imieniu p.o. kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jana Ciechanowskiego odczytano okolicznościowy list do uczestników uroczystości.

Zebrani modlili się podczas uroczystej Mszy św. w intencji Podhalan poległych w walce o wolną Polskę z niemieckim i sowieckim okupantem w latach 1939-1955 odprawionej w miejscowym kościele pw. św. Jadwigi Śląskiej. Następnie wysłuchali patriotycznego spektaklu słowno-muzycznego w wykonaniu miejscowej młodzieży, po czym udali się na miejscowy cmentarz, gdzie przy grobach Konfederatów Tatrzańskich, żołnierzy Grupy Ochrony Sztabu mjr. Józefa Kurasia „Ognia” i mieszkańców Waksmundu odbyły się wspólna modlitwa i przejmujący Apel Poległych.

22 lutego br. hołd „Królowi Podhala” oddali przedstawiciele Stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny Podhale i Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Ogniowcy” z Waksmundu, którzy złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze pod zakopiańskim pomnikiem mjr. Józefa Kurasia „Ognia” i jego podkomendnych. „”Król Podhala” mjr Józef Kuraś „Ogień” jest dla nas jedną z najbardziej barwnych, pięknych i tragicznych postaci polskiego podziemia” – czytamy w wydanym z tej okazji komunikacie. „Niestety, czerwonym kłamcom udało się w znacznej części społeczeństwa utrwalić obraz mjr. „Ognia” jako zwyrodniałego mordercy, pospolitego bandyty i zaciekłego antysemity, lecz my, Pokolenie 1934, nie damy dalej hańbić jego imienia. Będziemy nieustannie jako Stowarzyszenie ONR Podhale i GRH „Ogniowcy” dbać o pamięć mjr. „Ognia” i jego podkomendnych! Cześć i chwała bohaterom!”.

Adam Kruczek
”Nasz Dziennik” nr 48 (4283) 27 lutego 2012 r.

Nasz Dziennik nr 48 (4283) 27 lutego 2012 r.

Radio Maryja – Dla „Ognia i jego żołnierzy”



Narodowcy protestują przeciwko ingerencji Słowaków w Światowy
Zjazd Orawian – Podhale24.pl 21.05.2011 r.
orawa2

   W Jabłonce i Chyżnem narodowi aktywiści rozwiesili transparenty z hasłami „Światowy Zjazd Orawian! Polskie sprawy w polskich rękach!” i „Zjazd Orawian dla Polaków! Ręce precz od polskiej Orawy!”.

W ten sposób sympatycy Obozu Narodowo-Radykalnego Podhale zaprotestowali przeciwko próbie ingerencji mniejszości słowackiej w Polsce w organizację przyszłorocznego I Światowego Zjazdu Orawian przez władze gminy Jabłonka. Przypomnijmy, iż przedstawiciele władz Towarzystwa Słowaków w Polsce mocno skrytykowali organizatorów, że nie zaprosili Słowaków do udziału w imprezie. Potem wycofali się ze swoich słów, gdy okazało się, że orawski oddział TS jest współorganizatorem tej imprezy. Konflikt odbił się jednak szerokim echem. Głos w tej sprawie zabierał m.in. poseł Andrzej Gut-Mostowy. Teraz do dyskusji przystąpiły organizacje skupiające narodowców.

„Działacze organizacji reprezentującej mniejszość słowacką w Polsce raczą zapominać, że przywilejem gospodarza, a w tym wypadku organizatora imprezy jest w pełni suwerenna decyzja dotycząca jej zasięgu terytorialnego, listy zaproszonych gości, a także samego programu. Pewnym nieporozumieniem jest – zresztą nie po raz pierwszy – próba ingerencji Towarzystwa Słowaków w Polsce w wewnętrzne sprawy niezależnych podtatrzańskich organizacji. Dlatego też, 18 maja br. młodzi sympatycy Stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny Podhale z terenu Orawy postanowili wyrazić swój sprzeciw wobec coraz częstszych prób ingerencji mniejszości słowackiej w suwerenne decyzje Orawian polskiego pochodzenia. Tego dnia narodowi aktywiści rozwiesili na terenie orawskich miejscowości – Jabłonka i Chyżne- transparenty o treści „Światowy Zjazd Orawian! Polskie sprawy w polskich rękach!” i „Zjazd Orawian dla Polaków! Ręce precz od polskiej Orawy!” – czytamy w oświadczeniu rozesłanym do mediów przez Obóz Narodowo-Radykalny Podhale. r/

Źródło: Podhale24.pl 21.05.2011

Narodowcy protestują przeciwko ingerencji Słowaków w Światowy Zjazd Orawian



„Dobre chłopaki, tylko trochę broją” – Gazeta Wyborcza 14.12.2007r.

   Skąd się wziął na Podhalu ONR – organizacja zdelegalizowana już w Polsce międzywojennej za propagandę faszystowską?
Na ławie oskarżonych sądu grodzkiego w Nowym Targu usiadło dwóch krótko ostrzyżonych mężczyzn przed trzydziestką. Sfilmowała ich uliczna kamera, gdy przed ostatnimi wyborami samorządowymi malowali gwiazdy Dawida na plakatach obecnego burmistrza Zakopanego Janusza Majchra. Obaj – Tomasz P. i Maciej T. – należą do podhalańskiej brygady Obozu Narodowo-Radykalnego.

To niejedyny proces ONR w Małopolsce. W tych dniach sąd w Myślenicach zajmuje się nielegalną manifestacją, która przeszła przez miasteczko w rocznicę największych zamieszek antyżydowskich z lat 30. Zgromadziła kilkadziesiąt osób, a uczestniczyli w niej także podsądni z Nowego Targu – Tomasz P. szedł w pierwszym szeregu. Wznoszono hasła rasistowskie. Teraz biegły historyk powołany przez sąd ma ustalić, czy współczesny mundur i symbole ONR nawiązują do tych z lat 30. Jeśli tak, do postawionych już zarzutów dojdzie kolejny – używanie nielegalnego umundurowania. Paradowanie w czarnych spodniach, popielatej koszuli kroju wojskowego i w zielonej opasce z białą falangą (symbolem ręki ściskającej miecz) jest – wedle polskiego prawa – przestępstwem. Zakaz obowiązuje od 1934 r., gdy ONR zdelegalizowano za propagowanie faszyzmu. Młodzieńcy z Podhala sądzeni w Nowym Targu pokazywali się publicznie w takich strojach.
Oskarżeni w nowotarskim procesie odpowiadają tylko za zniszczenie mienia, jakim były plakaty wyborcze. A jednak Tomasz P. powiedział na pierwszej rozprawie: – To zarzuty polityczne.
Podhalański ONR liczy raptem kilkunastu członków. Mimo to Tomasz P. oświadczył na korytarzu sądu: – Poprzez te oskarżenia tworzy się otoczkę, by zdyskredytować obóz prawicowy na Podhalu. Czyżby podhalańska brygada ONR cierpiała na manię wielkości? A może Tomasz P. w jakimś sensie mówi prawdę? Janusz Majcher powiada: – Nie wiem, dlaczego pojawili się u nas. Może to jakiś klimat, atmosfera?

Wypisz, wymaluj SA

Zaczęło się kilka lat temu. 3 maja Janusz Majcher – wówczas zwykły radny, w opozycji do ówczesnego burmistrza Zakopanego Piotra Bąka – zobaczył grupkę młodych ludzi maszerujących w pochodzie podczas miejskich uroczystości patriotycznych. Mundury, opaski, łyse głowy – dla Majchra „wypisz, wymaluj S.A.”.
– Pomyślałem: ki czort? Potem dowiedziałem się, że robią sobie fotografie pod popiersiem Jagiełły, że przyjeżdżają do nich podobni faceci, hailują, spotykają się w Dolinie Chochołowskiej na jakichś rajdach. Na kolejnej uroczystości znów oni. Wykrzykują: Polska dla Polaków. Co jakiś czas pojawiają się plakaty. Chodzą na posiedzenia rady miejskiej, nagrywają i fotografują. Nagle bomba – w Zakopanem mają oficjalną siedzibę, na dodatek na terenie należącym do szkoły, za płotem mojej rodzinnej posesji. Spotykają się z władzami miasta. Jakiś dom wariatów. Wstyd. Zwracam więc uwagę burmistrzowi Bąkowi, że w Zakopanem dzieje się coś nie tak. Burmistrz na to, że jego funkcja wymaga, by spotykał się ze wszystkimi. Nie czyni wyjątków nawet dla byłych sekretarzy PZPR.
Sprawę dawnej harcówki Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, użyczonej neofaszystom, opisała „Gazeta” i „Tygodnik Podhalański”. Bąk działał niegdyś w ZHR, pojawiło się więc przypuszczenie, że zaprotegował ultranacjonalistów w sprawie lokalu. Wnet okazało się, że burmistrz uczestniczy w spotkaniach współorganizowanych przez ONR.
Majcher: – Powiem z całą odpowiedzialnością, że wydał mi się ich protektorem.
Zrobiło się głośno i raczej nieprzyjemnie, bo – koniec końców – kumplowanie się z neofaszystami jest w Polsce źle widziane. Podhalański ONR stracił siedzibę. A burmistrz Bąk mówił mediom to samo, co odpowiedział Majchrowi: – Spotykam się ze wszystkimi legalnymi organizacjami, które mnie o to poproszą.

Żydzi, magistrat, parafia

Lecz gdzie ten klimat, o którym mówi Janusz Majcher? Jedni powiedzą: trzeba grzebać w okresie międzywojennym. Polska wieś była antysemicka. Inni zaprzeczą: może i była, ale nie na tym terenie.
Inni mówią: trzeba wziąć pod lupę nastroje z czasów wojny, które na Podhalu stworzyły Goralenvolk. Gdzie tam – powiedzą oponenci. Wszak istnieją dowody, że jeden z liderów „narodu góralskiego” pomagał Żydom, a podziemna endecja, także ta podhalańska, walczyła z Niemcami.
To może źródła klimatu leżą w latach 40. i partyzantce „Ognia” – wszak na watażce z Podhala ciążą zarzuty mordowania ocalałych z Zagłady. Bzdura – powiedzą sceptycy. W oddziałach „Ognia” służyli też Żydzi, a on sam miał z narodowcami mocno na bakier.
Może więc na Podhalu było zupełnie zwyczajnie. W 1989 r. nadeszła wolność i nagle ujawnili się nacjonaliści. A to dziennikarz PAP, który dotychczas krył swoje poglądy, a to szanowany nauczyciel w miejscowej szkole, jakiś emeryt, jakiś naukowiec, pracownik lokalnego muzeum, ksiądz. I tak poszło.
Opowiada Jerzy Jurecki, wydawca i dziennikarz „Tygodnika Podhalańskiego”: – To było w 1997 r., niedługo po tym, jak Ojciec Święty odprawił mszę pod Krokwią. W Zakopanem mówiło się głośno, że ojcowie miasta wszystkie decyzje konsultują z proboszczem Sanktuarium Maryjnego na Krzeptówkach księdzem Mirosławem Drozdkiem. Za księdzem stała legenda człowieka, który w stanie wojennym wspierał „Solidarność”, a na parafii gościł Lecha Wałęsę. Gdy więc ksiądz zażyczył sobie, żebym go odwiedził, nie odmówiłem. Wchodzę na plebanię, a tam w biblioteczce książki o jakiejś zdradzie Syjonu, spisku, podręcznik „Jak rozpoznać Żyda”.
Mówi Dariusz Galica, w 1998 r. wybrany na radnego Zakopanego: – W moim domu opowiadano o Żydach i nie były to najmilsze opowieści. Ktoś z rodziny narzekał: „Zabrali mi pół majątku”. A ja: „Nie zabrali, tylko ojce krzestny, przepiliście. Trza było do karczmy nie chodzić i nie brać gorzołki pod zastaw”. W radzie miejskiej byłem najmłodszy, więc nagle wokół mnie zaczęły się pojawiać szanowane w mieście osoby, podtykać jakieś książki, przekonywać, urabiać, tłumaczyć. Jezusie Nazareński, Królu Żydowski, co oni wygadywali na Żydów, co w tych książkach było! Mądrzy niby, patriotyczni, za komuny w nielegalnych organizacjach. I coś nie tak w głowie. Skutek był taki, że własnym dzieciom nie pozwoliłem iść do niepodległościowego harcerstwa; bałem się, że im dusze skręcą.
Ze strony internetowej ONR Podhale: „Na początku sierpnia [2005 r.] ONR Podhale wraz ze Stronnictwem Narodowym otrzymali od prezesa podhalańskiej Ligi Polskich Rodzin, pana Piotra Mrowcy-Kuscorza, propozycję w sprawie kandydowania do parlamentu z list LPR. Z różnych przyczyn propozycja ta została jednak odrzucona, co nie oznacza zaprzestania współpracy tych ugrupowań. Należy nadmienić, iż członkowie i sympatycy ONR Podhale będą zasiadali w komisjach wyborczych (wybory parlamentarne i prezydenckie) z ramienia LPR”.
Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański: – Zaszedłem do nich na opłatek w 2006 r. Patriotyczna uroczystość; akurat odnaleziono w podzakopiańskim Zębie przedwojenny sztandar Stronnictwa Narodowego. Tak sobie siedziałem. Poszedłem, bo zapraszali. Nie byłem jedyny.
Jan Karpiel-Bułecka, zakopiański architekt i muzyk, wiceprezes Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”: – Poszedłem na opłatek, bo zaprosili. Jak ich zobaczyłem, to skojarzyło mi się. Niech pan nie pisze z czym, bo jeszcze niektórzy się obrażą.
Ze strony internetowej ONR Podhale: „Otrzymawszy pisemne zaproszenie na zebranie    wiejskie od Wójta Gminy Kościelisko Pana Bohdana Pitonia, Koło Witów ONR Podhale, chcąc uczestniczyć w życiu społeczności swojego regionu, dnia 3 sierpnia br. [2007 r.] wzięło aktywny udział w konsultacjach gminnych z mieszkańcami miejscowości Witów na temat kierunku rozwoju i zagospodarowania swojej miejscowości”.
Wójt Pitoń: – Zaproszenia wysyłałem do wszystkich mieszkańców gminy, a nie do żadnego ONR. Sami przyszli.
Janusz Majcher: – Mam wrażenie, że coraz więcej ich widać. Mają jakąś dynamikę.

Bąk przepadł

Nadchodzą wybory samorządowe 2006 r. Od kilkunastu lat miastem włada burmistrz Piotr Bąk i radni z prawicowego Klubu im. Zamoyskiego. Gołym okiem widać, że najbliżej im do Prawa i Sprawiedliwości; zresztą niektórzy są członkami PiS. Po wynikach wyborów można wnosić, że miasto miało ich powyżej uszu.
Andrzej Gąsienica-Makowski: – Skonfliktowali się ze wszystkimi. Z lewicą, z prawicą, z właścicielami fiakrów i straganów na Krupówkach, z kierowcami busów, z lwowiakami i sybirakami, z ekologami i lokalnymi mediami. Już nie szło z nimi wytrzymać, bo awanturą rządzić się nie da.
Dariusz Galica: – Ja jestem prawica i prawicą umrę. Głosowałem na Kaczyńskiego, bo mi pasuje, ale z tutejszym PiS-em – nigdy w życiu. To nie moje towarzystwo.
Jan Karpiel-Bułecka: – Góral jestem i tyle powiem, że nie powinien ksiądz rządzić miastem, wzywać burmistrzów na dywanik. Poparłem Majchra.
Powstało swoiste przymierze – od Związku Podhalan po Partię Demokratyczną, od zasiedziałych rodów góralskich po napływowych ceprów. Kto wejdzie do drugiej tury przeciw Bąkowi – ustalono – na tego inni oddadzą głosy.
Nie pomogły apele z sanktuarium na Krzeptówkach. Ani żart publicznie opowiedziany przez księdza Drozdka o tym, że rodzice zabraniali mu bawić się z Żydami. Ani plakaty, by górale nie głosowali na Żydów, czyli na Majchra. Bąk przepadł. Zabrakło mu nawet głosów, by zostać radnym.
To wtedy policja namierzyła chłopaków z ONR Podhale malujących gwiazdy Dawida na plakatach obecnego burmistrza. Choć prawda jest i taka, że na banerach byłego burmistrza Bąka ktoś rysował swastyki.

ONR – kto zacz?

Ojcem Tomasza P., lidera ONR Podhale, jest Jan Piczura z Witowa, powiatowy pełnomocnik PiS. Zrazu Piczura senior powiadał, że nic nie zarzuca synowi: – Ma prawicowe przekonania. Sam mam takie same. Nic takiego złego nie zrobił, za co należałoby go skazać. Społecznie działa w ONR na rzecz idei narodowej. Dlatego podczas procesu zamierzam przedstawić poręczenie za niego członków PiS na Podhalu.
Co na to szef nowosądecko-podhalańskiego PiS, poseł Arkadiusz Mularczyk? Pytany o ONR stwierdził, że nie wie, co to za organizacja. Poseł jest z wykształcenia historykiem.
Dziennikarz objaśnia: – ONR uznawany jest za ruch faszyzujący, głosi hasła antysemickie.
Poseł: – To musiałyby wyjaśnić organy ścigania.
I dodał, że nie dziwi się Piczurze – przecież broni własnego syna.
Zaś Joachim Brudziński, sekretarz generalny PiS, mówił „Gazecie”: – Poproszę posła Mularczyka o pisemną informację w tej sprawie. Na razie mogę powiedzieć, że wspieranie jakiejkolwiek organizacji nawiązującej do faszyzmu bądź komunizmu jest moralnie niedopuszczalne. Dla takich osób nie ma miejsca w PiS.
Zakopiańczycy ani się obejrzeli, gdy nadeszły wybory parlamentarne. Działacze ONR mają sprawę w sądzie, media trąbią o podhalańskich faszystach, więc już nikt z wojewódzkiej ani krajowej wierchuszki PiS nie może powiedzieć: „Nie wiem, kto zacz”. Tymczasem czwarte miejsce na liście PiS dostaje Piotr Bąk.
PiS rozpoczyna swą kampanię imprezą w Wierzchosławicach dzień po rozwiązaniu Sejmu. U boku Jarosława Kaczyńskiego stoi Jan Piczura – w cyfrowanych portkach i w góralskim kapeluszu wyszywanym muszelkami.
Koniec agitacji wyborczej – Jarosław Kaczyński w Dolinie Chochołowskiej. Wczesny ranek. Pora nieludzka, więc i uczestników spotkania jak na lekarstwo. Przy boku Kaczyńskiego – Piczura i Bąk.

Joachim Brudziński: – Z bolszewicką szczerością powiem: wymogi kampanii wyborczej są takie, że kiedy trzeba krakowiaka w czapce z piórami, jest krakowiak. Kiedy trzeba górala, jest góral w portkach. Reszta podkłada gęby. Poseł Mularczyk dał mi pisemne wyjaśnienie, które szło w stronę Piczury ojca. Sam pan rozumie – ojciec broni syna, to rzecz rodzinna, a nie polityczna. Daję najświętsze słowo honoru, że nic nie wiedziałem o spotkaniach Bąka z ONR. Gdybym wiedział… Zresztą Bąkowi zdjęcie z Kaczyńskim nic nie pomogło.
To prawda – Bąk był na czwartym miejscu, a znów przepadł, choć do Sejmu weszło pięciu kandydatów PiS. Teraz jest, jak dawniej, geodetą.
I tylko portal internetowy Zakopiański Bazar uważa, że Bąk padł ofiarą nagonki. „Zastosowano schemat znany już z wyborów samorządowych, polegający na przedstawieniu byłego burmistrza jako osoby rzekomo wspierającej ruchy faszyzujące. Pretekstem jest oczywiście działalność ONR Podhale, który w ocenie dziennikarzy z »Tygodnika Podhalańskiego « i »Gazety Wyborczej « jest ruchem faszyzującym… Nie liczy się to, że organizacja działa legalnie, nieważne, co ma zapisane w statucie”.

Idei służyć trzeba

Nie jest łatwo rozmawiać z Janem Piczurą. Bo jak pytać ojca, szanowanego obywatela Witowa, o grzechy syna?
– Jeśli nabroił, to dostanie karę. Ja tam nie wiem, jak było, ale tak powinno być – tłumaczy ojciec.
Co myśli o Bąku? – Wartościowy, oczytany człowiek. Dobrze, że się z nimi spotykał. Mądry, mógł im w głowach ułożyć.
A o ONR? – Idei narodowej służyć trzeba, bo to idea godna i święta. Sam jestem za taką ideą. I za organizacjami, bo jak ich nie ma, pusto dookoła. Musi być ktoś z prawicy, ktoś z narodowców. To przecież demokracja, o to nam wszystkim szło. Zakazać nie wolno.
Coś jednak uwiera Jana Piczurę. To, że o ONR mówią „faszyści”. Każdy wie, kto to faszysta. To bardzo boli. Co do tych Żydów, to raczej niepotrzebnie na nich krzyczą. On osobiście raczej by nie krzyczał. Ale Żydzi są przebiegli, mają pieniądze, rządzą na świecie. Tak było, jest i będzie.
Co zaś się tyczy PiS, to partia Kaczyńskiego nie ma żadnych związków z ONR. Jan Piczura oświadcza to jako powiatowy pełnomocnik PiS.
– Widziałem – dodaje – jakichś chłopców u syna; grzeczni byli, układni. Na Wszystkich Świętych wiązali wieńce, a potem składali na grobach. Nie ma w tym nic złego, sam pan wie. To fajne chłopaki, ideologiczne i narodowościowe. Mundury – co tam. Schludnie ubrani. Po Chochołowskiej chodzą? A gdzie mają chodzić? Syn w domu wszystko zrobi. Ale mężczyzna z niego, więc czasem się burzy. Ma dziewczynę, tylko żeniaczka mu nie w głowie. Nacisnąć wypada z pozycji ojca. Rodzina będzie, to polityki nie będzie. Tyle.
A że nabroili? Może i nabroili. Nawet dobre chłopaki czasem broją.

Chichotali

Maciej T. i Tomasz P. chichotali podczas rozprawy przed sądem w Nowym Targu. Zwłaszcza wtedy, gdy świadkowie opisywali plakaty Majchra z gwiazdą Dawida. Na korytarzach sądu powtórzyli raz jeszcze, że sprawa ma wymiar polityczny.
I my wierzymy oskarżonym.

ONR o sobie

ONR Podhale jest legalnym stowarzyszeniem zarejestrowanym w 2005 r. Ze jej stron internetowych: „ONR Podhale to organizacja młoda duchem, która chce wyrównać braki, jakie pozostawił w Narodzie niszczycielski reżim minionego wieku w postaci obniżonego morale klasy politycznej i elit społeczno-zawodowych. (…) Dostrzega potrzebę przebudowy mentalności narodu skażonej latami komunizmu i światopoglądowego liberalizmu. (…) Pełna entuzjazmu, kontrrewolucyjna wizja narodowej przyszłości. Świeży powiew młodych duchem ludzi, zwiastujący powrót Wielkiej Idei”.
Na stronach internetowych ogólnopolskiego ONR można było przeczytać: „Naszymi wrogami są dobrze zakamuflowani syjonistyczni bandyci wcześniej służący Rosji sowieckiej, a teraz pod nowymi płaszczykami politycznymi mieniącymi się jako postępowy nowy ład realizują wizję globalistycznego masońskiego świata. (…) Dzięki słusznemu germańskiemu, ale źle, pobieżnie przeprowadzonemu wypędzeniu, a raczej utylizacji milionów jehudimów z Europy w czasie II wojny światowej, ich struktury wzmocniły się w trójnasób. Selektywna eksterminacja polegała na niszczeniu drobnych, mało groźnych nieznaczących żydów, np. sklepikarzy i tzw. przeciętnych Kowalskich (Goldbaumów), gdy hordy wysoko postawionych jarmułkowców oszczędzono”.
I dalej: „Prowadzimy walkę nie tylko poprzez propagandę, czyli przemarsze, pikiety, ulotki, materiały, kształcenie kadry, ale też czynną, dywersyjną na tyłach wroga. Chodzi tu np. o takie aspekty, jak zastraszanie wrogów, akcje bojowe z użyciem nie tylko siły fizycznej, ale też środków technicznych, np. chemicznych. Nasze postępowanie musimy dobrze planować, aby niepotrzebnie nie wpaść, nie podłożyć się w bezmyślny, bezsensowny sposób. (…) Aktualnie musimy postępować z zasadą, iż nie jest sztuką pobić wroga i dać się złapać. Sztuką mocno pobić, a następnie przerzucić winę na innego wroga, takie działanie powinno być naszym celem w ogólnej zasadzie. (…) Część zadań musi być zakonspirowana”.

Źródło: Gazeta Wyborcza 14.12.2007r.
Paweł Smoleński, Bartłomiej Kuraś

Oświadczenie w sprawie artykułu: „Dobre chłopaki, tylko trochę broją”, Gazeta Wyborcza, 15-16 grudnia 2007, ss. 21-22.



”Zaczęło się od kłamstwa” – portal internetowy
„Zakopiański Bazar” 28.10.2007r.

   Ostatnie wybory sejmowe pokazały, jaką rolę w kampanii wyborczej spełniają lokalne media. Na przykładzie kampanii wyborczej na Podhalu można dokonać pouczającej analizy.
Część mediów starała się nie opowiadać po żadnej ze stron, tak postrzegam Dziennik Podhalański, czy też Gazetę Podhalańską. Inne wyraźnie wspierały konkretnych kandydatów.
Jednak media z kręgów „Agory”, w tym Tygodnik Podhalański, obok popierania kandydatów, prowadziły także kampanię negatywną przeciwko Piotrowi Bąkowi.
Zastosowano schemat znany już z wyborów samorządowych, polegający na przedstawieniu byłego burmistrza jako osoby rzekomo wspierającej ruchy faszyzujące.
Pretekstem jest oczywiście działalność Obozu Narodowo- Radykalnego Podhale, który w ocenie dziennikarzy z Tygodnika Podhalańskiego i Gazety Wyborczej, m in. Jerzego Jureckiego i Bartłomieja Kurasia, jest ruchem faszyzującym.
Dla wymienionych dziennikarzy nie liczy się to, że organizacja działa legalnie, nieważne, co ma zapisane w statucie. Nie liczy się też to, że żaden sąd w Polsce nie zakwestionował działań tej organizacji.

Są faszystami i koniec!

Znamiennym przykładem ilustrującym postępowanie tych gazet jest fragment wywiadu, jaki przeprowadził Bartłomiej Kuraś z posłem A. Mularczykiem: Bartłomiej Kuraś: Czy wypada, by działacz PiS bronił swojego syna, który działa w ONR?
Arkadiusz Mularczyk: Nie wiem, co to jest za organizacja.
Bartłomiej Kuraś: ONR uznawany jest za ruch faszyzujący, głosi hasła antysemickie.
Arkadiusz Mularczyk – To musiałyby wyjaśnić organy ścigania.
Źródło: Gazeta Wyborcza.
Jak widać, to nie wyroki sądów, ale wyroki publicystów Gazety Wyborczej mają w Rzeczypospolitej moc obowiązującą.

Na początku było kłamstwo.

Sprokurowane w 2006 r. przez Tygodnik Podhalański, a powtórzone przez Gazetę Wyborczą i inne gazety od niej zależne.
– Władze Zakopanego – jako jedyny samorząd w Polsce – utrzymują oficjalne kontakty z faszyzującym Obozem Narodowo-Radykalnym. Burmistrz miasta zaprasza młodych ultranacjonalistów do magistratu, chwali za poglądy i pomaga im wynająć pierwszy w Polsce lokal.- napisała Gazeta Wyborcza, powtarzając doniesienia Tygodnika Podhalańskiego.
Początkiem całej sprawy była uroczystość przekazania proporca Stronnictwa Narodowego, jaka miała miejsce w 2006 r. Uroczystość organizowało współczesne Koło Grodzkie Stronnictwa Narodowego w Zakopanem przy współudziale ONR Podhale.
Proporzec przekazywał p. Franciszek Jarosz z Zębu. To jego rodzina od 1939 r opiekowała się proporcem. Uroczystość odbywała się w wynajmowanym przez ONR Podhale szałasie przy Zespole Szkół Budowlanych w Zakopanem.
W pierwszej połowie lat 90 lokal ten był siedzibą obwodu ZHR. Jednak w czasie, gdy odbywała się ta uroczystość, obwód ZHR od paru lat miał siedzibę w zupełnie innym miejscu. Lokal był w gestii szkoły, nad którą nadzór sprawował starosta tatrzański. Jednak B. Kuraś z Gazety Wyborczej pisał:
– Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, harcówkę mieli wynająć właśnie dzięki poparciu burmistrza Piotra Bąka, dawnego drużynowego ZHR –
W kolejnym artykule pokrętnie tłumaczono, że lokal wynajął dyrektor podległy staroście. Rzetelnego sprostowania nie było! Ale to przecież nieważne. Winien jest Piotr Bąk.

Nie wyszło z lokalem, no to nagłośnijmy spotkanie.

Nie udało się powiązać Bąka ze sprawą wynajmu lokalu, to z rękawa wyciągnięto kolejny zarzut. Oficjalne spotkania z członkami ONR, przeciwko którym protestował Janusz Majcher, określany przez B. Kurasia – długoletnim przywódcą opozycji pod Tatrami. –
Nic to, że pod koniec lat 80 długoletni przywódca opozycji pod Tatrami był radnym Miejskiej Rady Narodowej w Zakopanem, ukrywającym przed kolegam z klubu radnych bezpartyjnych swoją przynależność do PZPR.
Ważne, że długoletni przywódca opozycji protestował przeciwko kontaktom z ONR, a Tygodnik Podhalański i Gazeta Wyborcza skwapliwie to nagłaśniały.

Wykorzystano to w kampanii samorządowej.

Kampania samorządowo w Zakopanem była pełna „brudnych chwytów”. Tygodnik Podhalański „informował o masowym dopisywaniu zakonnic na listy wyborcze”, niszczone były plakaty kandydatów, przy czym o plakatach J. Majchra, na których malowano gwiazdy, jest dotąd głośno w mediach, natomiast o plakatach Piotra Bąka, na których malowano swastyki, cicho– sza. Efektem są procesy trwające do dzisiaj: jeden za niszczenie plakatów J. Majchra, drugi z powództwa osoby z grupy zastraszającej proboszcza na Olczy, skierowany przeciwko Radiu Alex i portalowi Watra.
Dziwnie jakoś Tygodnikowi Podhalańskiemu i Gazecie Wyborczej umyka fakt, że jak dotąd, jedyny prawomocny wyrok za niszczenie plakatów w kampanii samorządowej, zapadł wobec osoby, która niszczyła plakaty Piotra Bąka.

Wypowiedzi Piotra Bąka nie miały znaczenia.

W rozmowie z dziennikarzem PAP Piotr Bąk powiedział: „Ja spotykam się ze wszystkimi legalnymi organizacjami, które mnie o to poproszą. I rzeczywiście, raz się spotkałem z przedstawicielami ONR.
Stwierdził także, że:
„To nie ja im wynająłem ten lokal. Z tego, co wiem, wynajmują go od szkoły budowlanej, która zarządza dawną harcówką w imieniu starostwa”, a na pytanie: „Czy będzie Pan dalej się spotykał z członkami ONR” odpowiedział:„Jeszcze raz podkreślam, mogę się spotkać z przedstawicielami każdej legalnej organizacji, która działa na terenia Zakopanego. Na tym, m. in. polega praca burmistrza”

. Wykreowany obraz.

Jak skutecznie wykreowano jego obraz, świadczy debata w Nowym Targu 15 października 2007, gdzie pierwszym pytaniem skierowanym do niego było pytanie o jego kontakty z ONR:
– Jest okazja do wyjaśnienia różnych prasowych opowieści na temat mój i ONR. Stowarzyszenie ONR jest legalnym stowarzyszeniem, które działa na terenie Podhala .- Powtórzył to co wcześniej wielokrotnie mówił
– Jako burmistrz przyjąłem swego czasu członków tego stowarzyszenia w Urzędzie Miasta, podobnie, jak przyjmowałem członków innych legalnych stowarzyszeń. Również przyjąłem członków stowarzyszenia, w którym są byli pierwsi sekretarze z PZPR w Zakopanem, bo też są obywatelami miasta i też mają legalne stowarzyszenie. I na tym to wszystko polega.
Natomiast Tygodnik Podhalański i Gazeta Wyborcza próbują kreować w Polsce, mój obraz jako człowieka związanego ze skrajnymi ugrupowaniami, który pokłada w nich jakąś nadzieję, czy wręcz jest ich przedstawicielem.-

Wykorzystano to kampanii w wyborach do sejmu.

Mechanizm oczerniania Tygodnik Podhalański i Gazeta Wyborcza zastosowała także w ostatniej kampanii w wyborach do sejmu.
– Piotr Bąk – były burmistrz Zakopanego, który przegrał ostatnie wybory samorządowe po tym, jak wyszły na jaw jego kontakty z faszyzującym Obozem Narodowo-Radykalnym – ma startować z listy PiS-u do Sejmu. – (GW) 11.09.2007
– Z czwartego miejsca w okręgu nowosądeckim startuje do Sejmu były burmistrz Zakopanego Piotr Bąk. Jako gospodarz miasta zapraszał do urzędu członków faszyzującego Obozu Narodowo-Radykalnego. – GW 28.09.2007
-Tygodnik Podhalański nie pozostawał w tyle:
Pytanie więc, czy liczy na krótką pamięć zakopiańczyków, czy miłosierdzie dla geodety. A może stawia na chłopaków z Obozu Narodowo Radykalnego. Z wdzięczności do swojego byłego opiekuna może zamalują kilka plakatów Guta Mostowego. –
Plakaty Andrzeja Guta Mostowego przetrwały, czego nie można powiedzieć o plakatach kandydatów PiS, w tym Piotra Bąka.

Różną miarką?

W oficjalnej uroczystości zorganizowanej przez ONR z okazji przekazania przedwojennego proporca Stronnictwa Narodowego uczestniczyli obok Piotra Bąka, starosta Andrzej Gąsienica Makowski, Jan Karpiel Bułecka – radny i laureat tegorocznej nagrody im. Oskara Kolberga oraz Adam Kitkowski, bliski współpracownik Janusza Majchra.
Jakoś Gazeta Wyborcza i Tygodnik Podhalański były wobec nich niezwykle miłosierne i dziwnym trafem, nie przylepiły im łatki osób wspierających ruchy faszyzujące.
Wytrwałym tropicielom kontaktów z ONR jakoś umknął też fakt zaproszenia członków tej organizacji przez wójta gminy Kościelisko w sierpniu 2007 r.
– Otrzymawszy pisemne zaproszenie, na zebranie wiejskie od Wójta Gminy Kościelisko Pana Bohdana Pitonia, Koło Witów ONR Podhale chcąc uczestniczyć w życiu społeczności swojego regionu dnia 3 sierpnia br. wzięło aktywny udział w konsultacjach gminnych z mieszkańcami miejscowości Witów na temat kierunku rozwoju i zagospodarowania swojej miejscowości. – poinformował na swojej stronie ONR.
Czy wreszcie dotarło do tych dwóch gazet, że ONR jako legalna organizacja ma prawo uczestniczyć w życiu społeczności lokalnej? Spotykać się z przedstawicielami władz? A może ten fakt nie był wart nagłośnienia, bo nie dotyczył kandydata Piotra Bąka?

Stracona szansa?

W naszym okręgu wyborczym powiat tatrzański jest najmniejszy. Siła głosu wyborców jest znacznie mniejsza niż wyborców, np. z powiatu sądeckiego, limanowskiego, czy też z powiatu nowotarskiego. Analiza wyników wyborczych pokazała, że Podhale miało niepowtarzalną szansę na 4 osobową reprezentację w sejmie. Szansa ta została zaprzepaszczona, w moim przekonaniu, głównie poprzez słabą frekwencję w miejscowościach powiatu tatrzańskiego. Pytanie: dlaczego znaczna część mieszkańców powiatu tatrzańskiego nie wzięła udziału w wyborach, czeka na odpowiedź.
Myślę, że jedną z przyczyn była negatywna kampania prowadzona przez Tygodnik Podhalański i Gazetę Wyborczą.

Źródło: Zakopiański Bazar,
”Zaczęło się od kłamstwa” 28.10.2007r.
www.zakopianskibazar.pl