Wcale nie jest dobrze

100 lat temu naszym dziadkom udało się zatrzymać marsz bolszewików na Zachód. Bolszewików, którzy gardzili świętością, którzy za nic mieli ludzką godność i których ideologia miała na celu odebranie człowiekowi wolności niemal na wszelkich możliwych plaszyznach.


Dzisiaj sytuacja jest brutalnie analogiczna. Rok 2020 to marsz kolejnej ideologii, która gardzi świętością, godnością człowieka i która w konsekwencji chce pseudo-ładu społecznego, w którym brak miejsca na wolność. Jest za to miejsce na uprzedmiotowienie człowieka jako zwierzęcia seksualnego, przyzwolenie na odbieranie mu tak samo życia, jak i godności, przyzwolenie na niszczenie świętości i fundamentów naszej łacińskiej cywilizacji.

I to my, teraz, w 2020 roku, jak nasi przodkowie, musimy zatrzymać marsz ideologii, która chce zniszczyć naszą wiarę i naszą cywilizację. A to wcale nie jest łatwe zadanie.


Bitwa w 1920 rozgrywała się w polu, fizycznie. Nasza bitwa rozgrywa się w słowach, czynach, myślach, walce szczególnie o młode pokolenie. I obyśmy w tej walce umieli naśladować naszych przodków – zarówno pod względem poświęcenia, zawziętości, jak i zawierzenia naszej Hetmance, Matce Bożej. Bo idąc tą drogą im udało się wygrać, a zwycięskiego składu podobno nie warto zmieniać